SOKRATES STARYNKIEWICZ
p.o. PREZYDENTA WARSZAWY
w latach 1875-1892
"Ażeby jednak projekt kanalizacji dojrzał i wszedł w dzisiejszą
fazę, trzeba było wielu przygotowań.
Naprzód - epidemii w Wietlance (o błogosławiona epidemia!).
Potem - sprowadzenia Lindleya.
Dalej - pilnowania, aby komitet kanalizacyjny nie drzemał, ale
pracował.
Nareszcie - ostatecznego zatwierdzenia projektów.
Kto to wszystko zrobił?
Dżumę Pan Bóg, resztę - szanowny nasz prezydent, p.Starynkiewicz."
(Bolesław Prus "Kurier Warszawski" nr 69 z 27 marca 1880 r.)
"Jak o Kazimierzu Wielkim mówi się, że zastał Polskę drewnianą,
a zostawił murowaną (co tylko w niewielkim stopniu odpowiada
rzeczywistości), tak o prezydencie Sokratesie Starynkiewiczu
śmiało można by powiedzieć, że zastał Warszawę w gruncie rzeczy
osiemnastowieczną,a zostawił dwudziestowieczną."
(Anna Słoniowa, Sokrates Starynkiewicz, Warszawa 1981, s 152)
Kim był ów człowiek, którego zasługi tak wysoko ocenili -
współczesny mu Bolesław Prus i ponad 100 lat później autorka
jego biografii, Anna Słoniowa ? Na to pytanie nie potrafi
niestety odpowiedzieć większość mieszkańców Warszawy. Wśród
tysięcy warszawian odwiedzających Stację Filtrów w czasie
trwających w wakacyjne miesiące od 1999 r. "Dni Otwartych" tylko
nieliczni rozpoznają go na znajdującym się w Sali Wystawy
Wodociągów i Kanalizacji zdjęciu.
Obchodzona uroczyście 23 sierpnia 2002 r. 100. rocznica śmierci
była okazją do przypomnienia Jego osoby, a szczególnie Jego
zasług dla Warszawy.
Urodził się 18 XII 1820 roku w Taganrogu nad Morzem Azowskim,
gdzie Jego ojciec Iwan był dyrektorem gimnazjum.
Swoje oryginalne imię Sokrat (w literaturze polskiej Sokrates)
zawdzięcza najprawdopodobniej ojcowskiej pasji - literaturze
antycznej (Jego brat otrzymał imię Olimp).
W 1836 roku wstąpił do szkoły artylerii, którą ukończył w 1840
r. jako chorąży, a w 1841 r. po ukończeniu wyższego kursu
wojskowego awansował do stopnia podporucznika.
Przez 20 lat
pełnił obowiązki sztabowo - kancelaryjne. Był między innymi
adiutantem gen. Grabbego, oficerem sztabowym Odeskiego Okręgu
Wojennego i szefem kancelarii noworosyjskiego generał -
gubernatora Pawła Kotzeube ( późniejszego generał - gubernatora
warszawskiego, którego poparciu prawdopodobnie zawdzięczał
prezydenturę w Warszawie ). Ze służby czynnej odszedł w stan
spoczynku w stopniu pułkownika w 1863 r. mając zaledwie 43 lata.
Jakie były motywy zakończenia służby w tak młodym wieku? Czyżby
chęć uniknięcia zaangażowania w działania przeciwko uczestnikom
Powstania Styczniowego? Pytanie to pozostanie bez odpowiedzi,
jednak charakter Starynkiewicza, Jego szlachetność, prawość,
nieposzlakowana uczciwość, a w szczególności Jego późniejsza
działalność w Warszawie, czynią to przypuszczenie
prawdopodobnym.
W 1863 r. został mianowany generał - majorem i przeniesiony do
Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W latach 1868 -1871 był
gubernatorem w Chersoniu. W latach 1871-1875 zarządzał majątkami
księcia Demidow San Donato w guberniach kijowskiej i podolskiej.
Był żonaty, miał córkę i trzech synów. Jeden z nich - lekarz,
zmarł w Warszawie w 1883 r.zakaziwszy się przy operacji.
Nominację na pełniącego obowiązki prezydenta Warszawy otrzymał
16 X 1875 r., a urzędowanie rozpoczął 2 XII 1875 r. Jego
prezydentura trwała 17 lat, do 30 VIII 1892 r. Już w trakcie
pełnienia tej funkcji otrzymał w 1879 roku stopień generała, a w
1891 generała artylerii.
Za Jego kadencji Warszawa stała się nowoczesnym miastem.
Dochody kasy miejskiej wzrosły ponad dwukrotnie, bez nakładania
nowych podatków i podwyższania istniejących. Przybyło 2000
domów, a liczba mieszkań podwoiła się. Uruchomiono sieć
tramwajów konnych (1881)- kursowały między Dworcem Petersburskim
(obecnym Wileńskim), a Dworcem Wiedeńskim ( obecnie skrzyżowanie
Al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej), powstał nowy cmentarz na
Bródnie (1884)- bo cmentarz na Powązkach (dziś to Stare Powązki)
już nie wystarczał, uporządkowano targowiska (między innymi
zbudowano Hale Mirowskie na miejscu Koszar Mirowskich i Halę na
Koszykach), wprowadzono telefony (1884), odnowiono kolumnę
Zygmunta III (1887), remontowano i budowano nowe jezdnie (od
1889 betonowe), włączono do prawobrzeżnej Warszawy Nową Pragę,
Szmulowiznę, Targówek i Kamionek (1890), powstał Park
Ujazdowski, zadrzewiono i oświetlono ulice, uregulowano
częściowo koryto Wisły, zbudowano sieć ogólnodostępnych i
skanalizowanych szaletów publicznych. Również za Jego rządów
budowano nowe i remontowano stare kościoły katolickie, mimo że
Starynkiewicz był gorącym wyznawcą prawosławia.
Na pierwszym miejscu wśród osiągnięć Starynkiewicza należy
jednak wymienić wodociągi i kanalizację.
Przed powierzeniem projektowania wodociągów i kanalizacji W.
Lindleyowi zwiedził, zgodnie z sugestiami naczelnego inżyniera
miasta Alfonsa Grotowskiego, zbudowane przez niego wodociągi i
kanalizację we Frankfurcie nad Menem. Schodził do kanałów i
węzłów, aby osobiście sprawdzić działanie tego systemu. W jego
ocenie przydatna mu była znajomość problemów technicznych - był
z zawodu inżynierem.
W kwietniu 1879 r. nakładem magistratu w polskiej i rosyjskiej
wersji językowej ukazał się "Projekt Wodociągów i Kanalizacji
Warszawy" autorstwa W.H. Lindleya. Rozpoczęła się burzliwa
dyskusja. Głosy sprzeciwu tyczyły zarówno osoby projektanta, jak
i merytorycznej treści projektu. Starynkiewicz jako obrońca
lindleyowskiego systemu wodociągów i kanalizacji był bardzo
długo i ostro krytykowany. Do największych przeciwników projektu
Lindleya należał między innymi Jan Gotlib Bloch - bankier.
Stanął on na czele komisji powołanej przez Towarzystwo Kredytowe
Miejskie dla zbadania zasadności projektu. Komisja ta uznała
między innymi za bezprawne bo ograniczające prawo własności,
przewidziane w projekcie obowiązkowe podłączanie domów do
kanalizacji.
Odmowa Starynkiewicza skorzystania z bankowego kredytu
inwestycyjnego, proponowanego przez warszawskich finansistów (na
czele z J.G.Blochem), na rzecz niewysoko oprocentowanych
obligacji miejskich, była prawdopodobnym powodem ataków
warszawskiej finansjery - pozbawionej w ten sposób zysków.
Do dyskusji , która rozgorzała wokół projektu Lindleya włączył
się również Bolesław Prus pisząc w "Kurierze Warszawskim" z 17
maja 1879 r. "Oto są możliwe pożytki kanalizacji zestawione z
obecnym stanem miasta. Ci, którzy krytykować będą rurki i
przykanaliki, wytykać drukarskie błędy projektu albo oponować
przeciw oddaniu robót pod kierunek Lindleya, niech też z
wysokości swoich obliczeń spojrzą na chore miasto i jego lud w
zgniliźnie brodzący. W sprawie tej specjalistom chodzić może o
kierunki i spadki, kapitalistom o wzięcie przedsiębierstwa w
swoje ręce, ale nam, zwykłym dwunogom, których jest znacznie
więcej aniżeli specjalistów i kapitalistów, chodzi przede
wszystkim o pośpiech. Słyszałem o ludziach, którzy twierdzą, że
pożytki z kanalizacji są wątpliwe, a ona sama niepotrzebna.
Obywatele miasta! nie wierzcie tym fałszywym prorokom, gdyż oni
na swoje kółko radzi by wodę pędzić, jak ów straszny lichwiarz,
który przyszedł do kaznodziei z prośbą, aby tenże przeciwko
lichwie prawił."
Starynkiewicz cierpliwie uzasadniał konieczność przyjęcia
projektu Lindleya. Odpowiadał adwersarzom na ataki zarówno
bezpośrednio, jak i przez publikacje w prasie.
Współczesny Starynkiewiczowi pisarz Aleksander Świętochowski ,
któremu Prezydent złożył wizytę dla zjednania go dla projektu
pisze: "Wyznaję, że zarówno wówczas , jak i dzisiaj nie umiałbym
rozstrzygnąć, który z dwóch rodzajów kanalizacji jest lepszy. Za
to wiem, że ten prezydent w Warszawie, w tej epoce był
najdziwniejszym, jakiego wyobrazić sobie można. Już w ogóle
człowiek, który posiadając władzę, odwołuje się ciągle do
słuszności i nie chce użyć pierwszej, dopóki nie pozyska drugiej
- jest rzadkim. Starynkiewicz mógł nie zważając na Blochów i
innych przeciwników, zaprowadzić taką kanalizację, jaka mu się
podobała. On tymczasem rozesłał jej projekt do wszystkich
organów prasy, odpowiadał w niej na wszystkie zarzuty, nawet
potwarze, pisał, tłumaczył ustnie, usprawiedliwiał się przed
każdym. Nie był zdolny posługiwać się władzą jako siłą nadaną,
samowolną i niezależną; w nim zamieniała się ona ciągle w etykę.
Prawo przeniósł on z dziedziny mechaniki państwowej w sferę
działania moralnego."( A. Świętochowski, Człowiek, "Prawda" nr
35 z 1902 r.)
Projekt wodociągów i kanalizacji W.Lindleya i jego syna
W.H.Lindleya został przedstawiony Komitetowi
Techniczno-Budowlanemu MSW Rosji. Komitet zaakceptował projekt
wodociągu 17 maja 1880, a kanalizacji 20 maja 1880 r. Obydwa
projekty zatwierdzone zostały ostatecznie 21 kwietnia 1881 r. w
Petersburgu, a 7 lipca 1881 r. przez Generał - Gubernatora.
W 1881 r. podpisany został, z występującym w imieniu ojca W. H.
Lindleyem, kontrakt na projekt szczegółowy oraz prace przy
budowie wodociągów i kanalizacji. W tym samym roku Starynkiewicz
powołał społeczny Komitet Budowy Wodociągów i Kanalizacji miasta
Warszawy.Był to kolejny przejaw dobrej woli Prezydenta i
liczenia się z opinią mieszkańców - nie miał bowiem takiego
obowiązku.
W jego skład weszło 20 obywateli Warszawy, oraz pięciu członków
z urzędu, mianowanych przez generał - gubernatora. W komitecie
znaleźli się m.in.: naczelny inżynier miasta Alfons Grotowski,
miejski lekarz - higienista Stanisław Markiewicz, a od 1882 r.
także dotychczasowy przeciwnik budowy J.G. Bloch.
Na czele Komitetu stanął Sokrates Starynkiewicz. Komitet
posiadał szerokie uprawnienia, przekraczające kompetencje
istniejących wydziałów Magistratu.
Prace rozpoczęły się w roku 1883. Już po trzech latach 3 lipca
1886 r. popłynęła pierwsza woda ze Stacji Filtrów (przy ul.
Koszykowej 81) i zakończono budowę pierwszego kolektora
kanalizacji miejskiej. Przewidziane na 20 lat prace były
przedmiotem ogromnej troski Starynkiewicza. Interesował się
nimi, służył pomocą i radą nawet po odejściu ze stanowiska
Prezydenta Warszawy.
Był "dziwnym urzędnikiem", gdyż przechodząc na emeryturę, po 17
latach sprawowania funkcji prezydenta, był biedniejszy niż przed
jej objęciem. Z własnych funduszy pokrył koszt sprowadzonej do
regulacji Wisły pogłębiarki. Nie odbierał przysługującego mu
dodatku na dzieci, co w ciągu całej kadencji dało sumę 22 tys.
rubli. Wspomagał anonimowo akcje dobroczynne. Taki sposób
postępowania, ogromne zaangażowanie w sprawy miasta,
nieposzlakowana uczciwość, a przede wszystkim fakt, że w
Warszawie żyło się coraz lepiej zjednały Starynkiewiczowi
sympatię i wdzięczność jej mieszkańców.
Po odejściu na emeryturę, w 1892 r., uczestniczył nadal w
posiedzeniach magistratu, pisał memoriały w sprawach miejskich,
ogłaszał swe pomysły na usprawnienie funkcjonowania miasta w
prasie. Mieszkał nieopodal ratusza, przy ul. Rysiej 5. Ulicę
łączącą Al. Jerozolimskie ze Stacją Filtrów, nazwano cyt. "na
mocy najwyższego ukazu" jego imieniem, jeszcze za życia
Starynkiewicza.
Zmarł 23 sierpnia 1902 r. w Warszawie.
W kondukcie żałobnym, 26 sierpnia, uczestniczyły tysiące
mieszkańców stolicy. Pogrzeb odbył się na koszt miasta i również
ze środków miasta postawiono pomnik na jego grobie, na cmentarzu
prawosławnym przy ul. Wolskiej 138/140.
Grobowiec trzykrotnie odnawiany ( w latach 1936, 1968 i 1980 ),
ostatnio został poddany renowacji w sierpniu 2002 r. ze środków
MPWiK. Przedsiębiorstwo objęło patronat nad miejscem spoczynku
19. Prezydenta Warszawy.
Za grymas historii można uznać fakt, iż w czasie największych
represji po Powstaniu Styczniowym, prezydentem stolicy został
rosyjski oficer, uważany przez Rosjan za polakofila i zdrajcę
rosyjskiej sprawy na zachodnich kresach imperium. O tych złych
notowaniach u władz carskich świadczy brak nominacji na
prezydenta Warszawy formalnie pozostawał pełniącym obowiązki.
U Polaków zyskał sobie ogromny szacunek i poważanie.
Po śmierci Starynkiewicza napisał o Nim w cytowanym wyżej
wspomnieniu p.t. " Człowiek " A. Świętochowski:
"Był to człowiek czysty, do którego pokusy nawet nie śmiały się
zbliżyć. Był to człowiek, który nie popełnił najpoważniejszych
grzechów - politycznych. Nigdy nikogo nie skrzywdził, a wiele
zrobił dobrego."
4 lipca 1907 roku, obok wieży ciśnień na Stacji Filtrów przy ul.
Koszykowej 81 odsłonięto pomnik Starynkiewicza dłuta Jana
Wojdygi - "staraniem mieszkańców okolicy Stacji Filtrów" - z
dobrowolnych składek publicznych.
Popiersie (pozostał tylko cokół), zrabowane przez Niemców w
czasie II Wojny Światowej,odtworzone zostało staraniem
Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w 1996
roku, w 110-tą rocznicę powstania Wodociągów i Kanalizacji.
Opracowano na podstawie:
1. M. Gajewski, Zakład wodociągowy na Koszykach i jego twórcy,
(w): Dzieje Ochoty, Warszawa 1973, s. 157-175
2. A. Słoniowa, Sokrates Starynkiewicz, Warszawa 1981
3. A. Świętochowski, Wspomnienia, Wrocław - Warszawa - Kraków
1966
4. B. Prus, Kroniki.Wybór, Warszawa 1987
5. Wodociągi i Kanalizacja m. st. Warszawy 1886 - 1936, pod red.
W. Rabczewskiego i S. Rutkowskiego, Warszawa 1937
6. R. Żelichowski, Warszawskie boje o higienę, Warszawa 1996